putin

A kłamstwo jest lepkie, nie sposób się go pozbyć, brudzi wszystko wokół i brudzi twoje sumienie. (Małgorzata Musierowicz, Szósta klepka)

W dniu 18-go grudnia br., prezydent Rosji Władimir Putin po raz kolejny wystąpił na konferencji prasowej w której wzięło udział i na którą zostało zaproszonych 1259 rosyjskich korespondentów i dziennikarzy z zagranicy. Tym razem debata prezydenta z przedstawicielami prasy przeciągnęła się do 3-ch godzin i 15 minut. Putinowi zadawano pytania dotyczące kryzysu, sytuacji na Ukrainie, rachuby za Krym i prześladowania opozycji. Ja nie zamierzam poruszać wszystkich wypowiedzi Putina lecz pragnę jedynie zwrócić szczególną uwagę na istotne ważne zagadnienia.

Trzeba być naiwnym, aby oczekiwać od Putina zmian w jego retoryce. Można stwierdzić, że świat powrócił do okresu zimnej wojny z winy Rosji. Impulsem do rozwikłania się tej sytuacji posłużyła niemoc i złość, kiedy Moskwa spostrzegła brak możliwości ze swojej strony przyłączenia Ukrainy do szeregu państw podporządkowanych jej. Wskutek tego zaczęła odrywać kawałki już osłabionej Ukrainy. Wszystko to potwierdza jego ostatnie wystąpienie, na którym na istotne ważne pytania daje on słabo przejrzyste odpowiedzi a raczej odpowiedzi w duchu propagandowego show.

Weźmy tak dla przykładu na pytanie odnośnie czasu kiedy nastąpi wyjście z kryzysu, Putin oznajmił, że „Ekonomika będzie wzrastać i że wybrnie z dzisiejszej sytuacji. Ile na to potrzeba będzie czasu?”

Wnikliwy czytelnik zapewne zrozumie, że w rzeczywistości sytuacja jest nie tylko kryzysowa, ale też zupełnie nieprzewidywalna. Żadnych innych istotnych zmian kadrowych na razie się nie przewiduje. W ostatnim czasie w Rosji aktywnie dyskutowano na temat słuchów o tym, że najprawdopodobniej na stanowisko premiera powołany zostanie Aleksiej Kudrin. Były też i inne kandydatury takie jak: Dmitry Rogozin czy też Sergiej Sobianin. Ale wszystko to na próżno…

Putin, jednoznacznie podtrzymał działania gabinetu ministrów i Banku Centralnego. W ciągu 10-ciu lat pełnienia funkcji prezydenckiej tylko dwukrotnie zmieniał premiera (nie licząc powołania na te stanowisko Michaiła Kasjanowa w 2000 r. i Miedwiediewa w maju 2012 r.) co pokazuje że oba te razy faktycznie Putin sam sterował władzą wykonawczą przy pomocy technicznego premiera. Michaił Fradkow w 2004 r. i Wiktor Zubkow w 2007 r,  byli jedynie „locum tenens” (łac. dosł. trzymający miejsce) u boku Putina, który przestawił Kreml jako centrum podejmowania decyzji. W obecnej sytuacji kryzysowej trudno sobie wyobrazić, aby Putin wyznaczył na tę posadę silnego premiera. A powołanie tzw., technicznego w obecnie istniejących warunkach – jest gorsze od status-quo. Oznacza to, że dymisja rządu Miedwiediewa jest możliwa wyłącznie w sytuacji dostrzegalnej stabilizacji i wyprostowania kryzysowego trendu w ekonomice.

Następnie na pytanie o Krymie, prezydent FR zauważył, że „to nie rachuba za Krym, a płata za ich naturalny przejaw potrzeby w samozachowawczości jako nacji i jako cywilizacji oraz samego państwa…”

Zadziwiająca jest więc ta retoryka, ale dla większości obywateli Rosji to jest najbardziej klarowna fraza, która wyjaśnia przyczynę istniejących problemów w Rosji. Tłum nie powinien o czymkolwiek myśleć, jemu jest wystarczająco message o złych zamiarach ze strony Zachodu, co daje możliwość dla Kremla przeciągać ich agonię. Wówczas kiedy tłum zacznie się zastanawiać i zadawać adekwatne pytania dla przedstawicieli władzy w Rosji, to on przekształci się wtenczas w naród, którego tak okropnie boi się sam Putin.

Całe nieszczęście polega na tym, że nie wiadomo jaka jest właściwie cena tego Krymu. Przy czym nikomu z uczestników konflikt, który rozpoczął się jako lokalna wojna i przebiegał czasami według zasad zimnej wojny, teraz obrócił się w katastrofę. Dla Rosji na dzień dzisiejszy jest jeszcze trudno przewidzieć skalę tych nieszczęść.

Przypuszczalnie gdyby teraz Niemcy zaproponowali  swoje obywatelstwo dla wszystkich chętnych z obwodu Kaliningradzkiego a następnie padła by propozycja  przeprowadzenia referendum odnośnie przyłączenia ich do Niemiec lub ogłoszenia tego obwodu wolnym miastem (na przykład, jak Gdańsk w okresie międzywojennym). Naturalnie rzecz biorąc, że wówczas Niemcy i Polska obowiązkowo przypomniałaby sobie o sakralności tego terytorium dla narodów Niemiec i Polski! Wówczas jaka byłaby na to reakcja samej Rosji ?

Znów powrócimy do wypowiedzi Putina, teraz na temat ściany… „I czy po zniesieniu ściany Berlińskiej nie mówiono o tym, że nie będzie rozszerzenia NATO na wschód? Lecz ono nastąpiło nie natychmiast. Dwie fale rozszerzenia. Czy to, nie ściana? Tak, to nie zostało wynalezione, to raczej wirtualna ściana, ale ona zaczęła powstawać. Ale system BMD (Ballistic Missile Defense – amerykański wielowarstwowy system obrony antybalistycznej) znajduje się niedaleko naszej granicy? A zatem czyż to nie jest ściana? Nasi partnerzy nie wstrzymali się. Oni zadecydowali o tym, że to oni są zwycięzcami, i że to oni są imperium, a wszyscy pozostali to wasale i trzeba ich dociskać”.

Przypominam dla Putina że „Gorbaczow nazwał „mitem, w którego powstaniu udział miały media”, pogląd, że został oszukany przez Zachód w sprawie rozszerzenia NATO. Jak podkreślił, ustalone w trakcie negocjacji ograniczenia dotyczyły wyłącznie terytorium byłego NRD. Jak zaznaczył, chodziło o zakaz stacjonowania broni atomowej i wojsk NATO, a także o zredukowanie liczebności Bundeswehry. – W tej sprawie (obietnice) zostały spełnione – powiedział polityk. Gorbaczow przypomniał, że on sam był zwolennikiem neutralności zjednoczonych Niemiec, jednak Moskwa wyraziła w końcu zgodę na przystąpienie całego kraju do Sojuszu(http://fakty.interia.pl/swiat/news-gorbaczow-zachod-nie-oszukal-mnie-ws-rozszerzenia-nato,nId,1549432)

Zadziwiające jest to, że sam Putin nie rozumie tego, że rozszerzenie NATO to nie odpowiedź dla Rosji, a naturalne prawo krajów europejskich, które z woli losu w swoim czasie, weszły do sfery interesu ZSRR aby bronić się od nie adekwatnego rozszalałego niedźwiedzia (Putin lubi porównywać Rosję do niedźwiedzia). Kraje Nadbałtyckie byłego ZSRR tak samo jak i kraje socjalistycznego obozu (a właściwie obozem więziennym można nazwać te zjednoczenie, oczywiście obozy odróżniały się pod kontem lojalności do Kremla) jeszcze pamiętają retorykę Moskwy i jej „prawo” do decydowania o losie innych…

A dalej w ogóle widać interesujący ton w wypowiedzi dotyczących najemników na Ukrainie. „Wszyscy ludzie, którzy na odzew w sercu wypełniają swój obowiązek, lub dobrowolnie przyjmują udział w jakichkolwiek działaniach bojowych, w tym i na południowym wschodzie Ukrainy, nie zaliczają się do najemników, ponieważ nie dostają za to pieniędzy”.

Wtargnięcie do sąsiedniego państwa Putin porozumiewa za tzw., obowiązek? Czy nie przerażająca jest logika tak „kochającego pokój” władcy tego kraju. Jakże wszystko trzeba przewrócić do góry nogami i postarać się  przekonać, że jest to jedyna właściwa decyzja aby uchronić nogi…

Weźmy też na przykład, jeszcze bardziej szokującą wypowiedz na temat sytuacji na południowym wschodzie Ukrainy. „W naszej podświadomości społecznej  wszystko to, co dzieje się na południowym wschodzie Ukrainy, to rzeczywiście jest „operacja karna” (kiedy Putin o tym mówił to doskonale zdawał sobie sprawę z tego co oznacza dla Rosjanina zdanie „operacja karna”, to tzn. Einsatzgruppen – grupy operacyjne hitlerowskiej policji bezpieczeństwa (Sipo) i służby bezpieczeństwa (SD) działające w czasach II wojny światowej) ale ona przeprowadzana jest przez obecne kijowskie władze, a nie odwrotnie. Przecież to nie ochotnicy południowego wschodu skierowali swoje oddziały bojowe do Kijowa, a naprzeciw, kijowskie władze ponagliły siły zbrojone na południowy wschód, wykorzystują wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, artylerię i lotnictwo”.

Chcę wyjaśnić dla p. Putina że funkcjonariusze Einsatzgruppen stanowili zalążek nazistowskiego aparatu terroru na terenie okupowanym. Nawet z tego punktu widzenia Putin kłamie jak najęty…

Dyskutować z takimi osobami nie ma najmniejszego sensu, ponieważ putinowska Rosja – to kłamliwe państwo. A z kłamstwem trzeba walczyć! Jeśli ofiara nie jest w stanie aby móc się bronić od kłamstw, to tym bardziej nie może obronić siebie przed przemocą. Kreml wciąga świat w grę, zbudowaną przez niego i na jego regułach.

Wyjawienie oszustw zaczyna się na podstawie prostych faktów. Najpierw oświadczono o tym, że w Krymie nie ma rosyjskich wojsk, a potem ich obecność została potwierdzona przez rosyjskie struktury rządowe. Obecność rosyjskich żołnierzy we Wschodniej Ukrainie też została najpierw odrzucona, lecz w późniejszym czasie przyznana, ale twierdząc, że oni przeszli granicę przez „przypadek” – ależ nie tak – oni byli na „urlopie” i w ogóle pragnęli jedynie pokoju na świecie. Brzmi to dosłownie jak absurd, ale w rzeczywistości jest to strategia.

„Zazwyczaj reżim mnoży propagandowe cliché, które tkwią w podświadomości umysłu rosyjskiego społeczeństwa. Stare wypróbowane kłamstwa działają najwyraźniej bardziej skutecznie. Dla przykładu: mit o „agresywnym bloku NATO”, który to coraz mocniej i mocniej uciska swoje imadło wokół Ojczyzny.

Ale wynajduje się wciąż to nowe możliwości oszustwa, rozpowszechniane przez przyjaciół Putina jak na Wschodzie, tak też i na Zachodzie: w szczególności to, mit o Ukraińcach-faszystach i o tym, że Rosjanie zmuszeni są do tego by bronić własne domy, jak za czasów II Wojny Światowej.

Putin triumfuje wówczas wtedy, kiedy inni liderzy na świecie pozwalają na to by te kłamstwa uchodziły bezkarnie …. Kłamstwo znów triumfuje w Rosji i znów, wyłącznie proste rozróżnienie czarnego od białego pomoże odnaleźć wyjście z tej tragedii. Sołżenicyn pisał o tym tak: „Przemocy nie ma czym przykryć, oprócz jak tylko kłamstwem, a kłamstwo można popierać jedynie przemocą”.http://schumatsky.de/Russia-is-a-lie.htm

Konkluzja

Odpowiedzi na pytania zmuszają do zastanowienia się nad adekwatnością przywódcy Kremla. Może w prawdzie on żyje w zupełnie innej rzeczywistości, ale od tego wcale nie jest łatwiej dla sąsiadów, którzy powinni coś robić z tym agresywnym mieszkańcem.

Jedna z gorzkich konstatacji to – nieporównane warunki poprzedzającego kryzysu za czasów Gorbaczowa czy Jelcyna, kiedy świat współczuł Rosji i starał się jej pomóc. Kiedy przedstawiciele władzy, mając jak każdy inny człowiek pewne słabości i wady, tym nie mniej, władali bezcennymi (jak dzisiaj uświadomiliśmy sobie) cechami – byli po prostu poczytalnymi, psychicznie zdrowymi ludźmi. Co więcej pokojowymi i przyjaznymi w odniesieniu do swojego narodu i otaczającego świata. I po za tym  - oni szczerze chcieli wyciągnąć Rosję z przepaści, dokąd ona trafiła za dziesięciolecia swego ślepego szlaku. Ale nie zaciągali ją w sztuczny sposób, tylko by podporządkować się własnym niedorzecznym kaprysom i fantazjom, lub dlatego że przyśnił się im straszny sen lub wstali lewą nogą.

A sama straszna prawda polega na tym, że właśnie taki – niedorzeczny, niemądry, chełpliwy i agresywny monarcha odpowiada dla rosyjskiego ideału narodowego.

„Poziom poparcia dla Putina u narodu zmusza do tego aby przypuszczać, że on w swojej nieadekwatności w zupełności jest adekwatny do dzisiejszej Rosji. Czyli zjawiska Gorbaczowa i Jelcyna w nieutulonej historii rosyjskiej rzeczywistości, jak by to powiedzieć, przypadkowo i nie daremno ich tak nienawidzą u nas, zgodnie ze wszystkimi badaniami”   http://grani.ru/opinion/milshtein/m.236025.html

Plan Putina oparty jest na głębokim przekonaniu, że władza działa absolutnie adekwatnie. Putin nie posiada alternatywy (zarówno jak i nie ma problemu z jej poszukiwaniem) inercyjnego scenariusza rozwoju kraju. Putinowi brakuje strategicznego widzenia wyjścia z trudnej sytuacji – pozostaje jedynie bierna obserwacja za odbywającymi się wydarzeniami. Putin nie ma też takiego zespołu, z którym on mógłby znaleźć takie wyjście i jego stylistyka rządu wyklucza tworzenie podobnego stworu jako takiego. Rząd pozostaje żyć w równoległej realności w odniesieniu do realności Putina.

Teraz nie ma nadziei na to, że Putina otrzeźwi znaczne pogorszenie sytuacji ekonomicznej. Spadek rubla 15 – 16 grudnia, wstrzymanie dostaw produktów do różnych sieci detalicznych, protesty walutowych kredytobiorców, kolejki do banków za wkładami. Już praktycznie są nieuniknione, jak uważają ekonomiści, bankructwo firm, zwijanie biznesu, zarabiającego na imporcie, wzrost bezrobocia i nędzy. Tematy te nie były poruszane podczas konferencji prasowej. Przy czym narastające pytania w zupełności pozwalały dla Putina na to by porozmawiać o tym, lecz on nie zechciał, nie uważał to za ważne, zlekceważył i nie interesował się. To nie są te sprawy, które go rzeczywistości martwią.

Szereg nurtujących Putina kwestii to doskonale znana i po  przebiegu konferencji prasowej i co łatwo można odczytać (stosunek z Zachodem, Ukraina, „piąta kolumna”). Ale intryga tu tkwi w czymś zupełnie innym: czy rozumie tu prezydent społeczno-polityczne ryzyko istniejącego kryzysu i czy zdaje sobie sprawę z tego, że katastrofa w stosunku do rubla nieuchronnie będzie rozruszać jego poziom wsparcia w górę?

Komentarze