RAZ

Tak mi się marzy naiwnie, że Święta – czas pokoju, pojednania, miłości i radości – staną się dla Polaków tym jedynym czasem w roku, gdzie politycy złożywszy swe mniej lub bardziej szczere życzenia zostawią rodaków w spokoju. Dość ich mamy przecież cały rok, ich decyzje i styl sprawowania władzy znajdują odzwierciedlenie w codzienności, a użeranie się z szarą rzeczywistością, przepisami, hipokryzją, nepotyzmem i arogancją można byłoby choć na te kilka dni odłożyć na bok. 

Nie pomagają w tym niestety usłużne władzy już do granic obrzydzenia media. Karmiłem rano córeczkę półroczną (to dopiero zabawa) i nie miałem za bardzo możliwości ucieczki, gdy żona włączyła z nostalgii polską telewizję śniadaniową. Tam, oprócz standardowego, wyjątkowo irytującego stylu prowadzenia rozmów – przegląd prasy. Króluje tutaj niepodzielnie nowa władczyni polskich celebrytek, bijąca na głowę Dody, Siwce i inne gwiazdy – premier Ewa Kopacz.

Czego my nie uświadczymy w tych pochwalnych pieśniach o naszej wybitnej, uczciwej i kochanej pani doktor – winę za ten słup ogłoszeniowy w VIVIE bierze na siebie samo czasopismo, więc niech się wstrętna opozycja nie czepia więcej naszej wyretuszowanej piękności. Do tego ckliwa historia o tym, jak to oczekującemu na przeszczep serca pacjentowi pani premier podarowała słonika na szczęście, a po roku się spotkali. Zadziałał! Na deser poświęcająca czas z rodziną na ratowanie pacjentów i dyżur w świąteczny wieczór dzielna doktor Ewa… i wnuczek, który nazywa ją, przepraszam, cytuję z pamięci – papa.

Jakby tego wszystkiego było mało, dowiaduję się właśnie, że serial obyczajowy „jaką fajną mamy premier” doczeka się świątecznego ciągu dalszego. W drugi dzień Świąt odwiedzimy razem z telewizją publiczną (i Agatą Młynarską) domowe pielesze naszej celebrytki – gdzie naród dostanie kolejny fantastyczny prezent od liderki partii rządzącej – będziemy mogli poznać jej oblicze matki, kobiety, babci. Kto wie, może zanucimy razem kolędy? Wszak ojczyzna szczęśliwa i dostatnia, politycy fantastyczni (przynajmniej ta rządząca większość), 25 lat wolności w pełni – nic, tylko się cieszyć i dziękować.

Ogólnie jak mnie ktoś na co dzień robi konsekwentnie w konia (niech będzie świątecznie – osła), to chociaż by miał w sobie tyle pokory, by w tym wyjątkowym czasie siedzieć cicho – a niewykorzystywać Boże Narodzenie jako fantastyczną okazję do promocji i ocieplania wizerunku. Żebyśmy mieli jasność – życzenia to jedno, ale ten festiwal to już naprawdę przesada – jak ja mam niby, w ten wigilijny poranek, powstrzymać się od złośliwości?

Życzę Wam Kochani – zdrowych, szczęśliwych i pięknych Świąt z całego serca, wszystkim. Zadumy, refleksji, miłości i spokoju – i by w tym spokojnym duchu nie wyskoczyła Wam Kopacz spod stołu, sprawdźcie lepiej przed wieczerzą. Merry Christmas!


Zachęcam do śledzenia: http://twitter.com/MarcinTomala

Komentarze