marsz

Dawno temu, znany polski publicysta sformułował, osławioną już dziś, tezę jakoby to Polską rządziły dwie trumny – Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego. Autorem tezy jest Jerzy Giedroyć, a ta żywa jest nawet w dzisiejszej polityce. Wielu wierzy, że konflikt jaki narósł między tymi dwoma wielkimi Polakami rzutuje do dziś na mentalność naszego narodu. Teza ta jednak wychodzi z założenia, że Dmowski i Piłsudski byli wobec siebie wrogo nastawieni – i co do tego nie ma wątpliwości – natomiast ja chciałbym dziś przedstawić inną wizję tych wielkich Polaków. Wizję współpracy i kompromisu między nimi, który mimo antagonizmów zaistniał, a bez którego nie mielibyśmy zapewne wolnej Polski.

Jak wiadomo, Roman Dmowski i Józef Piłsudski już pod koniec XIX wieku zaangażowali się w działalność polityczną na ziemiach polskich – Dmowski obejmując przywództwo w Ruchu Narodowym, a Piłsudski w Polskiej Partii Socjalistycznej. Były to ugrupowania, które dzieliło wszystko – wizja społeczeństwa polskiego, adresaci ideologii, postrzeganie wrogów polskich, ukierunkowanie polityki zagranicznej (mógłbym wymieniać i wymieniać…). Dzieliło ich wszystko, oprócz celu jakim było odzyskanie przez Polskę niepodległości.

Oprócz różnic światopoglądowych i wizji drogi do niepodległości, warto napomknąć o prywatnym konflikcie pomiędzy dwoma panami. Otóż spór między nimi toczył się do pewnego czasu również o kobietę – Marię Juszkiewiczową. Spór ten wygrał ostatecznie Piłsudski, Maria została jego żoną, a wkrótce także pierwszą damą II RP. Tajemnicą poliszynela był wówczas fakt, że Maria odrzuciła zaręczyny Dmowskiego. Nietrudno sobie wyobrazić jak bardzo musiało to wpłynąć na relacje między dwoma politykami, w szczególności z perspektywy przywódcy endeków.

Pierwszy faktyczny spór między PPS-em a Narodową Demokracją dotyczył rewolucji w Rosji z 1905 roku. Piłsudski miał zamiar wywołać antyrosyjskie powstanie już w tych okolicznościach. Aby pozyskać do tego siły, zaplanował wyjazd dyplomatyczny do Japonii (jak wiemy bowiem, Japonia prowadziła wówczas wojnę z Rosją). Dmowski uważał, że zbrojne powstanie jedynie zaszkodzi narodowi polskiemu i wyprzedził Piłsudskiego – przyjechał do Tokio przed nim! Na drugi koniec świata, dla narodu. Przekonał Japończyków do tego, aby nie wspierali zapędów Piłsudskiego (użył bardzo logicznych argumentów – gdyby powstanie antyrosyjskie upadło, Polacy przestaliby być zagrożeniem dla Rosji, która mogłaby wtedy bez obaw przerzucić większość swych sił z zachodu na wschód – do walki z Japonią). Co jest najciekawsze w tej historii, Dmowski i Piłsudski spotkali się wtedy w Tokio i bynajmniej nie było to spotkanie niemiłe. Dmowski wspominał po latach: Sami we dwójkę rozmawialiśmy z Piłsudskim do dwunastej w nocy. Wiedzieliśmy, że się nie przekonamy – ależ ileż mieliśmy wspólnych trosk i uczuć! Po tryumfie Dmowskiego, wspólnie z Piłsudskim zwiedzili Tokio! – historia niewyobrażalna, czyż nie?

Lata mniej spektakularnych (lecz nie mniej ważnych!) działań mijały, Piłsudski walczył zbrojnie razem z organizacją bojową PPS, przez dywersyjne operacje przeciw Rosji zbierał fundusze na rozwój swych niepodległościowych dążeń. Dmowski zaś w przeciwieństwie do Piłsudskiego nadzieję na wolną Polskę upatrywał w, jakbyśmy to dziś nazwali, lojalistycznej postawie wobec caratu. Poparta była ona jednak pracą organiczną i wywalczaniem dla Polaków ustępstw na drodze politycznej – endecy startowali wówczas wielokrotnie i skutecznie w wyborach do Dumy Rosyjskiej.

Czas próby nadszedł wraz w wybuchem pierwszej wojny światowej. Piłsudski działał aktywnie u boku państw centralnych, tworzył między innymi Legiony Polskie, sam dowodząc ich pierwszą brygadą. Później utworzył POW, czyli Polską Organizację Wojskową – militarną organizację o celach takich samych jak legiony, ale działającą w konspiracji, a tym samym będącą niezależną, od któregokolwiek z zaborców. Dmowski zaś po nieudanych próbach walki politycznej w Królestwie Polskim i w Rosji, wyjechał na zachód, aby tam, również politycznie, działać na rzecz narodu polskiego – to za jego sprawą utworzono tam KNP – Komitet Narodowy Polski – uznany później przez Ententę za oficjalny rząd państwa polskiego, a także Błękitną Armię, u boku armii francuskiej, której dowódcą został Józef Haller, wcześniejszy dowódca II brygady legionów. Działalność zarówno Piłsudskiego jak i Dmowskiego dawała coraz więcej nadziei na powrót państwa polskiego na mapy Europy. Jednak konieczny był wspomniany we wstępie kompromis. Piłsudski związał się z państwami centralnymi, podczas gdy Dmowski wywalczył uznanie u Ententy; Piłsudski operował na terenie kraju, a Dmowski w Lozannie, a następnie w Paryżu – daleko od ojczyzny; – te różniące ich okoliczności dopełniały tylko obraz zupełnie innych wizji państwa polskiego. A jednak…

A jednak w imię polskiej racji stanu, w imię niepodległego państwa polskiego, obaj ci wielcy politycy, potrafili podać sobie ręce i z obu różnych torów, zjechać na jeden – na ostateczną drogę ku niepodległości.

Wojna zakończyła się w roku 1918 – dnia 11 listopada. Zbiegło się to z powrotem Piłsudskiego do Warszawy, po czasie odosobnienia w więzieniu w Magdeburgu. W ciągu kilku dni Piłsudski stał się największym autorytetem w całym niepodległym już kraju. Kraju wolnym, lecz nie do końca bezpiecznym. Piłsudski miał na terenie Polski wszystko potrzebne do prowadzenia polityki, takiej jaką przewidywał od lat w swoim programie – wojsko (m.in. POW), rząd (lewicowy – Jędrzeja Moraczewskiego), a przede wszystkim posiadał autorytet i bezgraniczne zaufanie społeczeństwa.  Rozumiał jednak, że nie będzie wolnej Polski, bez zgody innych narodów, a także bez środków, które we Francji zebrali członkowie KNP. Zbliżająca się konferencja pokojowa w Paryżu wymagała jednolitej i solidnej polskiej reprezentacji. Kompromis musiał zostać zawarty.

Lewicowy rząd Jędrzeja Moraczewskiego podał się do dymisji, a premierem nowego został popierany przez Endeków Ignacy Paderewski. Także w tym czasie, Naczelnik Państwa Józef Piłsudski uznał Romana Dmowskiego za Delegata Pełnomocnego Polski na konferencję pokojową w Paryżu. Innymi słowy, ponad politycznymi niesnaskami, pomijając wszelkie antagonizmy między dwoma tak wielkimi osobistościami, doszło między nimi do porozumienia, które umożliwiło zakończenie procesu jednoczenia państwa polskiego po 123 latach zaborów.

Stanisław Cat-Mackiewicz, inny znany polski publicysta, zauważył kiedyś, że „największym nieszczęściem Polski stało się to, że życie tych dwóch wielkich ludzi zbiegło się w jednym czasie”. Jest w tym zdaniu wiele prawdy. Otóż Dmowski i Piłsudski tłumili nawzajem swą wielkość, kto wie co by było, gdyby przyszło im prowadzić politykę samodzielnie… Na tą wątpliwość mam jednak konkretną odpowiedź. Gdyby przyszło im prowadzić politykę samodzielnie, nie miałbym dziś najprawdopodobniej szansy pisania o wolnej Polsce – to współpraca tych dwóch wielkich Polaków doprowadziła do ostatecznego odzyskania przez Polskę niepodległości. Jednocześnie żaden z nich nie spełniłby się w roli drugiego. Co przez to rozumiem? Piłsudski w żadnym wypadku nie sprawdziłby się w roli Dmowskiego, któremu zawdzięczamy polityczne zwycięstwo na konferencji w Paryżu. Dmowski z kolei nie mógłby po wojnie się stać takim autorytetem, jak Józef Piłsudski – wojskowy, który swoimi emocjonalnymi, nasiąkniętymi romantyzmem przemówieniami pobudzał w ludziach chęć do walki o wolny kraj. Uzupełniając się doprowadzili do zwieńczenia sukcesem długiej Polskiej wędrówki ku upragnionej od ponad wieku wolności.

Na zakończenie, chciałbym zaznaczyć co było ideą mojego tekstu. Poza przybliżeniem tych dwóch niewątpliwie ważnych dla Polski postaci, chciałem ukazać, że ludzie zupełnie różni – w imię szczytnego celu, mogą współpracować i co ważniejsze – osiągnąć ten wspólny cel. Chciałoby się, żeby dzisiaj Polacy tak potrafili i nie mówię tu tylko o politykach, mówię tu o każdym z nas…

W związku ze zbliżającym się Świętem Niepodległości, pragnę w imieniu całej redakcji zaprosić wszystkich, zwłaszcza mieszkańców Podlasia i Białegostoku, na Białostocki Marsz Niepodległości, który odbędzie się 10 listopada, to jest w przyszły poniedziałek. Marsz wyrusza o godzinie 17:00 z placu przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego w Białymstoku. Serdecznie Zapraszamy!

Komentarze